Dobrostan zwierząt: między dowodami naukowymi a społeczną iluzją
Wykorzystywanie zwierząt do celów rozrywkowych i edukacyjnych ma długą historię, jednak współcześnie podlega coraz bardziej krytycznej ocenie w świetle nauki o dobrostanie i etologii. Szczególne wątpliwości budzą formy działalności wymagające od zwierząt częstego transportu, funkcjonowania w zmiennym środowisku oraz ekspozycji na intensywne bodźce społeczne, takie jak tłumy ludzi.
Z perspektywy biologii i dobrostanu kluczowe jest zrozumienie, że sam deklarowany cel edukacyjny nie kompensuje kosztów fizjologicznych i behawioralnych ponoszonych przez zwierzę. W takich sytuacjach dochodzi do kumulacji stresorów: transportu (związanego m.in. z aktywacją osi HPA), przebywania w nieznanym środowisku, braku kontroli nad przestrzenią, ekspozycji na hałas, kontaktu z obcymi osobnikami (w tym ludźmi), a także ograniczenia dostępu do zasobów kluczowych dla danego gatunku (np. odpowiedniego podłoża, wody, możliwości eksploracji czy realizacji zachowań specyficznych dla gatunku).
W ujęciu etologicznym instrumentalizacja zwierzęcia rozpoczyna się w momencie, gdy przestaje ono być traktowane jako podmiot posiadający własne potrzeby biologiczne i behawioralne, a zaczyna pełnić funkcję narzędzia do realizacji celów człowieka – niezależnie od tego, czy są to cele edukacyjne, wizerunkowe czy komercyjne. Kluczowym problemem nie jest sam kontakt człowieka ze zwierzęciem, lecz podporządkowanie organizacji życia zwierzęcia (rytmu dobowego, transportu, interakcji społecznych) potrzebom człowieka, a nie jego biologii.
Jak w praktyce ocenić, czy zwierzę czuje się dobrze?
Etolodzy i lekarze weterynarii dzielą wskaźniki (wskaźniki dobrostanu) na trzy główne kategorie:
- Wskaźniki oparte na zasobach (Resource-based indicators): To ocena tego, co człowiek zapewnia zwierzęciu. Mierzy się tu m.in. wielkość wybiegu, jakość i dostępność pokarmu, temperaturę, wentylację czy rodzaj podłoża. Są łatwe do zmierzenia, ale mówią jedynie o potencjale dobrostanu, a nie o realnym odczuciu zwierzęcia.
- Wskaźniki oparte na zarządzaniu (Management-based indicators): Obejmują procedury i wiedzę opiekunów. Należą do nich protokoły weterynaryjne, plany żywieniowe, sposób odsadzania młodych czy poziom wyszkolenia personelu pracującego ze zwierzętami.
- Wskaźniki oparte na zwierzęciu (Animal-based indicators): To najważniejszy, bezpośredni sposób oceny. Polega na zadaniu pytania samemu zwierzęciu poprzez obserwację jego ciała i zachowania. Tylko te wskaźniki mówią o tym, jak zwierzę faktycznie radzi sobie w danym środowisku. Obejmuje punktową ocenę kondycji ciała (Body Condition Score – BCS), sprawdzanie obecności ran, otarć czy kulawizn. W ujęciu bardziej inwazyjnym bada się poziom hormonów stresu (np. kortyzolu we krwi, ślinie, kale lub włosach), tętno oraz parametry immunologiczne. Wskazują one na biologiczne koszty, jakie organizm ponosi, próbując utrzymać homeostazę. Etolodzy tworzą etogramy, czyli kompletne katalogi zachowań danego gatunku, a następnie porównują je z zachowaniem badanych osobników, dzięki czemu mogą wyłapać zachowania odbiegające od normy takie jak chociażby przewlekły stres, zachowania stereotypowe, czy wyuczona bezradność. Aby uniknąć subiektywizmu, naukowcy tworzą kompleksowe systemy oceny. Najlepszym przykładem jest europejski projekt Welfare Quality® oraz protokoły AWIN (Animal Welfare Indicators). Są to zestawy rygorystycznych testów dedykowanych konkretnym gatunkom (np. trzodzie chlewnej, drobiowi czy owcom), które pozwalają na wyliczenie matematycznego wskaźnika dobrostanu na danej farmie, opierając się niemal w 100% na obserwacji samych zwierząt (np. test unikania człowieka przez zwierzę).
Obiektywna ocena potrzeb zwierzęcia często jest zniekształcona przez opinię publiczną, bowiem aby rzeczywiście ocenić dobrostan zwierzęcia wymagana jest specjalistyczna wiedza. Ludzie zaś często kierują się emocjami i antropomorfizują potrzeby innych gatunków, jak np. uznając za słuszne jedyne towarzystwo człowieka jako kompana dla zwierząt stadnych, utrzymywanie na twardej nawierzchni zwierząt, które w ogóle nie powinny na niej przebywać (podłoga czy beton dla większości gatunków jest bardzo szkodliwym podłożem), zwierząt wodnych, które nie mają stałego dostępu do wody czy podróżowanie w tłumie ludzi, którzy są odbierani dla większości zwierząt jako zagrożenie.
Na zachowanie zwierzęcia człowiek może mieć ogromny wpływ. Jednym z najbardziej znaczących i odbijających się na przyszłym życiu jest imprinting. W badaniach wykazano, że może zostać wywołany także przez bodźce sztuczne, przedmioty, a nawet obrazy prezentowane na ekranie. Pokazano również, że kontekst społeczny – na przykład obecność rodzeństwa – może modyfikować lub zakłócać kształtowanie się preferencji matczynych i społecznych u kacząt. Z tych danych wynika prosty, ale etycznie bardzo ważny wniosek: jeśli człowiek celowo staje się obiektem imprintingu, to nie „ratuje” biologii ptaka, lecz przekierowuje ją na siebie. W sensie etycznym jest to praktyka egoistyczna i antropocentryczna wtedy, gdy służy przede wszystkim łatwiejszemu zarządzaniu zwierzęciem, jego „oswojeniu do pokazu” albo budowaniu ludzkiego wizerunku, a nie interesowi samego ptaka. Z etycznego punktu widzenia człowiek, który imprintuje na siebie pisklę, bierze na siebie bardzo szeroką odpowiedzialność: za ciągłość kontaktu społecznego, za redukcję lęku separacyjnego, za stworzenie warunków zastępujących część funkcji stada i środowiska gatunkowego, a także za to, by nie używać powstałej zależności instrumentalnie. Jeżeli zwierzę zostało skierowane na człowieka jako obiekt filialny, a następnie jest wielokrotnie przenoszone między obcymi miejscami, ludźmi i gatunkami, można mówić o wykorzystaniu relacji zależności do celów człowieka, a nie o edukacji respektującej autonomię zwierzęcia.
Istotnym wyzwaniem w społecznej percepcji dobrostanu jest drastyczny rozdźwięk między obiektywną oceną naukową a opinią publiczną, która najczęściej kieruje się własnymi, subiektywnymi uczuciami. Obserwatorzy wykazują silną tendencję do „romantyzowania” relacji ludzko-zwierzęcych oraz skrajnego antropomorfizowania zwierząt, bezrefleksyjnie projektując na nie ludzkie emocje i ignorując przy tym ich rzeczywiste, biologiczne potrzeby gatunkowe. W efekcie tłum nierzadko ślepo podąża za wyidealizowanym obrazem niezwykłej „przyjaźni”, nie zdając sobie sprawy z mechanizmów, które za nią stoją. To, co przez laika jest interpretowane jako głębokie, dobrowolne przywiązanie i dowód na wyjątkową więź, w rzeczywistości często okazuje się zjawiskiem tragicznym w skutkach – jedynie wynikiem wdrukowania (imprintingu) pozbawiającego zwierzę tożsamości, stanem wyuczonej bezradności lub po prostu brakiem jakiejkolwiek innej opcji dla osobnika, któremu odebrano kontrolę nad własnym życiem i środowiskiem.
To, co dla obserwatora wygląda jak „piękna więź”, często jest:
- wynikiem imprintingu,
- wyuczonej bezradności,
- albo po prostu brakiem wyboru.
Zwierzę nie zawsze zostaje – czasem po prostu nie ma jak odejść.
Clubb, R., & Mason, G. (2003). Animal welfare: Captivity effects on wide-ranging carnivores. Nature, 425(6957), 473-474.
· Schuppli, C. A., & Fraser, D. (2000). A framework for assessing the suitability of different species as companion animals. Animal Welfare, 9(4), 359-372.
· Zoran, D. L. (2002). The carnivore connection to nutrition in cats. Journal of the American Veterinary Medical Association, 221(11), 1559-1567.
· Fowler, M. E., & Miller, R. E. (Eds.). (2014). Zoo and Wild Animal Medicine Current Therapy. Elsevier.
· Clubb, R., & Mason, G. (2003). Animal welfare: Captivity effects on wide-ranging carnivores. Nature, 425(6957), 473-474.
· Hare, B., Brown, M., Williamson, C., & Tomasello, M. (2002). The domestication of social cognition in dogs. Science, 298(5598), 1634-1636.
· Jones, T. A., & Dawkins, M. S. (2010). Environment and management factors affecting duckweed (Lemna) selection by Pekin ducks. Applied Animal Behaviour Science, 128(1-4), 74-82.
Ostatnio na instagramie
instagram.com/ethoplanetFacebook
fb.com/ethoplanet.centrum